메뉴 건너뛰기

Lab-OASIS

Kolejna sprawa, która często umyka uwadze, to mechanizm rozkładania. Najbardziej lubię mechanizm DL, bo jest prosty i niezawodny, a do tego pozwala zachować płaską powierzchnię bez żadnych uskoków. Ale uwaga, nie każdy tapczan z DL sprawdzi się w małym pokoju, bo potrzebujesz miejsca, żeby wysunąć siedzisko do przodu. Jeśli masz ciasno, lepiej rozejrzeć się za wersalką z systemem click-clack, która rozkłada się bez odsuwania od ściany. Pamiętam, jak u mojej siostry w kawalerce tapczan z DL blokował przejście do biurka, więc musiała przestawiać stół za każdym razem, gdy przyszli goście. To strasznie męczące, zwłaszcza po imprezie, gdy marzy się tylko o położeniu się spać.

Na koniec dodam, że ceny takich łóżek zaczynają się od około 800 złotych za podstawowy model z płytą wiórową, ale za tapicerowany z dobrym mechanizmem zapłacisz od 1500 do 3000 złotych. To spory wydatek, ale patrząc na to, ile miejsca zyskujesz i jak długo służy, inwestycja się zwraca. Mnie łóżko służy już trzeci rok. Listwy są nadal sprężyste, mechanizm działa bez zarzutu, a tapicerka welurowa nie wyblakła mimo słońca. Raz na miesiąc sprawdzam, czy śruby się nie poluzowały, ale wszystko jest stabilne. Gdybym miała kupić jeszcze raz, wybrałabym ten sam model, tylko może z większym zagłówkiem. To naprawdę zmienia codzienność w małym mieszkaniu.

Wybór odpowiedniego mechanizmu to klucz do sukcesu. Najczęściej spotykam się z mechanizmem DL, który działa jak dźwignia – wystarczy pociągnąć za siedzisko, a całość wysuwa się do przodu i opada na wysunięte nogi. To bardzo intuicyjne, nawet dla kogoś, kto pierwszy raz ma do czynienia z tapczanem rozkładanym. Pamiętam, jak moja mama, przyzwyczajona do starej wersalki z trzema poduchami, była sceptyczna. Po pierwszym rozłożeniu sama przyznała, że to o wiele prostsze niż walka z ciężkim materacem. Ważne, żeby przed zakupem sprawdzić, czy mechanizm działa płynnie i czy po rozłożeniu nie ma szpar między siedziskiem a oparciem. W tanich modelach często pojawia się tam nierówność, która potrafi zepsuć sen.

Kolejna sprawa to mechanizm rozkładania. Kiedyś myślałam, że wszystkie działają podobnie, dopóki nie trafiłam na model z mechanizmem DL. To jeden z tych systemów, które rozkładają się szybko i bez wysiłku, a do tego nie wymagają odsuwania mebla od ściany. Wystarczy pociągnąć siedzisko do przodu i opuścić oparcie. Przy codziennym rozkładaniu, na przykład gdy ktoś z domowników drzemie w ciągu dnia, to ogromna wygoda. Jeśli często masz gości na noc, nie chcesz tracić czasu na szarpanie się z niesprawnym mechanizmem.

Kiedy wprowadzałam się do swojego pierwszego mieszkania z metrażem ledwie 32 metry kwadratowe, szybko odkryłam, że największym problemem nie jest brak kanapy czy stołu, ale przechowywanie rzeczy, których używa się rzadko, a które muszą być pod ręką. Pościel, koce, zapasowe poduszki i ręczniki gościnne – to one zajmowały całą górną półkę w szafie, a i tak co chwilę coś wypadało przy otwieraniu drzwi. Rozwiązanie przyszło do mnie niespodziewanie, gdy znajoma zaproponowała pojemnik na pościel wbudowany w ramę łóżka. Początkowo myślałam, że to fanaberia dla ludzi z willami, ale wystarczyła jedna wizyta w sklepie meblowym, żebym zmieniła zdanie.

Gdy już masz tapczan, pomyśl o dodatkach. Poduszki dekoracyjne nie tylko upiększają, ale też pomagają maskować nierówności po rozłożeniu. Ja układam trzy duże poduchy w kontrastowym kolorze, które od razu zmieniają charakter salonu. Do tego lekki pled z bawełny, który latem służy jako narzuta, a zimą jako dodatkowe okrycie. I pamiętaj, że tapczan to inwestycja na lata, więc nie bój się wydać trochę więcej na solidną konstrukcję. Lepiej kupić jeden porządny mebel niż co dwa lata zmieniać byle co. W moim domu tapczan z prawdziwego zdarzenia przetrwał już pięć przeprowadzek i nadal wygląda jak nowy, tylko odświeżam tapicerkę co jakiś czas parownicą.

Na koniec dodam, że tapczan rozkładany to także kwestia ceny. Dobry model zaczyna się od około 1500 złotych, ale to inwestycja na lata. Tańsze wersalki za 800 zł często psują się po dwóch latach, a wymiana mechanizmu kosztuje drugie tyle. Ja zdecydowałam się na model z tapicerką welurową, mechanizmem DL i pojemnikiem na pościel za 2200 zł. Po roku używania wygląda jak nowy, a goście chwalą wygodę spania. Gdybym miała wybierać jeszcze raz, wzięłabym ten sam model, tylko może w kolorze granatowym. To dowód na to, że mebel może być praktyczny i ładny jednocześnie, bez kompromisów na żadnym froncie.

Nie zapominajmy o materacu piankowym, który jest sercem każdej wersalki. Grubość szesnastu centymetrów to minimum, żeby czuć się komfortowo podczas snu. Cieńsze materace szybko się odkształcają i tracą swoje właściwości. W swoim mieszkaniu mam model z pianką wysokoelastyczną, która dopasowuje się do ciała, ale nie zapada się pod ciężarem. To ważne, zwłaszcza gdy wersalka służy jako codzienne łóżko dla kogoś, kto ma problemy z kręgosłupem. Lepiej dołożyć kilkaset złotych na początku, niż później narzekać na niewyspanie.